Przewodniczący Rady Programowej Open Eyes Economy Summit
Często można się spotkać z pytaniem o definicję i sens pojęcia „ekonomii wartości”. Odpowiedź jest propozycją prostego eksperymentu myślowego: zastanówmy się szczerze, czy akceptujemy rzeczywistość, którą współtworzymy. Czy godzimy się na to, że systematycznie niszczymy własną planetę? Pomijając akademickie spory o dokładny procentowy wpływ człowieka na zmiany klimatyczne w epoce przemysłowej, skutki są niezaprzeczalne. Spójrzmy na nasze miasta. Stały się one „wyspami ciepła”. Statystyki są nieubłagane: widzimy nadumieralność osób starszych i drastyczny wzrost średnich temperatur w aglomeracjach. Obserwujemy pożary trawiące różne zakątki globu. Nawet jeśli dziś wydają się one odległe, jutro mogą dotyczyć nas bezpośrednio. Widzimy idące za tym migracje klimatyczne, narastający egoizm narodowy, brutalizację relacji międzynarodowych oraz polityczny i gospodarczy szantaż stosowany wobec słabszych.
– Należy więc zadać fundamentalne pytanie: czy takiej gospodarki chcemy? Czy taki model nas nie odrzuca? Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, musimy poszukać alternatywy. Moja teza jest jasna, nie wygramy walki o przyszłość, jeśli będziemy starali się być jeszcze silniejsi, brutalniejsi i bardziej bezwzględni. Kluczem jest bycie „innym”. Ta inność musi mieć jednak konkretny wymiar – powiedział serwisowi eNewsroom profesor Jerzy Hausner, Przewodniczący Rady Programowej OEES. – Zmianę musimy zacząć od sposobu organizacji naszych miast. Nie chodzi tu wyłącznie o stawianie „inteligentnych budynków” naszpikowanych elektroniką. Wyzwanie polega na pogodzeniu jakości życia z funkcjonalnością. Potrzebujemy nowych idei, a technologie choć pomocne nie zwolnią nas z obowiązku myślenia. Są tylko narzędziem, jeśli nie potrafimy samodzielnie analizować problemów, nie wykorzystamy potencjału cyfryzacji. To samo dotyczy świata biznesu. Lubię powtarzać, że nowoczesna firma, która chce się rozwijać, to taka organizacja, której najważniejsze składniki majątkowe wieczorem wychodzą do domu. Przedsiębiorstwo, które nie rozumie, co jest jego największym aktywem, nigdy nie osiągnie prawdziwej równowagi. Ten balans nie bierze się ze ślepego patrzenia na wynik finansowy, ale ze sposobu wykorzystania i rozwijania własnego potencjału. Kluczowe jest dbanie o dobrostan pracowników i ich zdrowie, bo to ludzie są fundamentem współczesnej firmy. Muszą oni mieć poczucie, że przychodzą do pracy nie tylko z przymusu ekonomicznego, ale dlatego, że ta część życia daje im satysfakcję. Jeśli tego nie zrozumiemy, nie zbudujemy niczego trwałego ani zrównoważonego. Przeciwnie, będziemy jedynie dokładać cegiełkę do procesu destrukcji, który prędzej czy później uderzy w nas wszystkich. Ekonomia wartości to zatem nie utopia, ale konieczność przetrwania – zauważył profesor Jerzy Hausner.