logo eNewsroom
Bartosz Kwiatkowski
Dyrektor Generalny Polska Organizacja Gazu Płynnego
enewsroom.pl
Bezpośredni link do filmu
Kliknij, aby skopiować do schowka.

Czy pułapka gazowa jest prawdziwa?

Określenie pułapka gazowa to slogan wymyślony po to, by odstraszać użytkowników kotłów gazowych i zniechęcać klientów do tej technologii. Oznacza on wymyśloną sytuację – kiedy osoby, które założyły w domu kocioł gazowy, nagle zaczynają płacić o wiele wyższe rachunki. Autorzy sloganu „pułapka gazowa” jako straszaka używają tzw. systemu ETS2, wprowadzającego od 2028 r. opłaty od emisji dwutlenku węgla przy spalaniu paliw samochodowych i grzewczych. Ich celem jest przekonanie klientów, że drogie dzisiaj elektryczne urządzenia grzewcze w przyszłości okażą się bardziej atrakcyjne finansowo ze względu na wzrost cen gazu. Zakładają przy tym, że ceny prądu w przyszłości nie ulegną zmianie, co nie jest prawdą: w miarę rosnącego udziału odnawialnych źródeł energii faktycznie spadać będzie w rachunku za prąd udział ceny samej energii, a rosnąć rola różnego rodzaju opłat sieciowych.


– Policzyliśmy, o ile mogą wzrosnąć ceny ogrzewania gazem, jeśli ETS2 wejdzie w życie – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Bartosz Kwiatkowski, Dyrektor Generalny, Polska Organizacja Gazu Płynnego (POGP). – W przypadku przeciętnego domu jednorodzinnego ogrzewanego gazem LPG, koszt ogrzewania mógłby wzrosnąć o ok. 600 zł rocznie albo o ok. 30 groszy za 1 litr. W przypadku tego samego domu ogrzewanego węglem, koszty wzrosłyby o ok. 1200 zł rocznie. Warto dodać, że Polska i inne kraje Unii Europejskiej starają się o odsunięcie w czasie i złagodzenie zasad systemu ETS2 dla konsumentów. Zachęcam, aby samemu ocenić, czy „pułapka gazowa” jest rzeczywistym problemem – sugeruje Bartosz Kwiatkowski.

REKLAMA
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w twojej przeglądarce.   Zamknij