główny ekonomista Pracodawcy RP
Polska w 2027 roku utrzyma pozycję lidera w NATO pod względem wydatków na obronność, przekraczając barierę 4,5% PKB. W obliczu aktualnej sytuacji geopolitycznej i zagrożeń hybrydowych, inwestycja w bezpieczeństwo jest koniecznością. Koszty zaniechania działań w tym obszarze, zarówno społeczne, jak i finansowe, byłyby dla kraju znacznie dotkliwsze. Jednak przy tak ogromnej skali finansowania, kluczowe staje się pytanie o efektywność tych wydatków. Dotychczasowa definicja efektywności w sektorze publicznym rozumiana jako dążenie do minimalizacji kosztów zakupu danej usługi czy towaru w przypadku zbrojeń okazuje się błędna. Logika „taniego kupowania” często prowadzi do uzależnienia od zagranicznych dostawców, co w rachunkach narodowych jest niekorzystne. Zakup gotowego sprzętu z importu, choć sklasyfikowany jako wydatek obronny, w rzeczywistości obniża PKB, wyczerpuje rezerwy płatnicze i nie generuje żadnych wartości dodanych wewnątrz kraju.
– Zupełnie inny mechanizm uruchamia strategia local content (lokalnego wkładu). Środki wydawane na obronność, które trafiają do polskich przedsiębiorstw, stają się inwestycjami. Finansowanie budowy mocy produkcyjnych, linii technologicznych oraz projektów badawczo-rozwojowych przekłada się na realne korzyści. Tworzenie miejsc pracy, angażowanie wysoko wykwalifikowanych pracowników i inżynierów. Budowa kompetencji, zdobywanie przez polski przemysł know-how, którego obecnie nie posiada. Stymulacja gospodarki, lokalne inwestycje stają się kołem zamachowym produkcji, generującym wzrost PKB – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawcy RP. – Z punktu widzenia makroekonomicznego, strategia local content nie jest przejawem patriotyzmu, lecz koniecznym wymogiem fiskalnym. Dług publiczny liczony w relacji do PKB jest „rozmywany” przez wzrost gospodarczy generowany przez te wydatki. Jeśli obronność napędza krajową produkcję, dług staje się bardziej zrównoważony. Jeśli natomiast wydajemy pieniądze wyłącznie na import produktów gotowych, wydatek ten staje się jedynie czystym źródłem wzrostu długu, bez żadnego wpływu na dynamikę PKB. Wnioski z analizy wydatków obronnych powinny być sygnałem do szerszej zmiany paradygmatu w zarządzaniu finansami publicznymi. Zarówno w obronności, jak i w innych obszarach, takich jak służba zdrowia, musimy przestać myśleć o wydatkach wyłącznie w kategoriach kosztów, które należy zminimalizować. Należy postrzegać je jako silniki rozwoju gospodarczego, których efektywność powinna być mierzona stopą zwrotu w postaci wzrostu innowacyjności, kompetencji i ostatecznie siły całej gospodarki – powiedział Kamil Sobolewski.