logo eNewsroom
Michał Kobosko
Poseł do Parlamentu Europejskiego
enewsroom.pl
Bezpośredni link do filmu
Kliknij, aby skopiować do schowka.

Jeden agresor, jeden cel. Dlatego polski przemysł obronny musi urosnąć

Europa znalazła się w przełomowym momencie, jeśli chodzi o rozwój przemysłu obronnego. Przez dziesięciolecia mimo zakończenia II wojny światowej europejskie zbrojeniówki funkcjonowały tak, jakby dawni przeciwnicy z kontynentu nadal mieli szykować się do starcia między sobą. Ten paradygmat dawno przestał odpowiadać rzeczywistości. Dziś w Europie agresor jest jeden i nie jest to zagrożenie hipotetyczne. Od czterech lat trwa pełnoskalowa wojna, którą wywołała rosyjska agresja na Ukrainę. W tym kontekście prawdziwym wyzwaniem stało się połączenie wysiłków europejskich przemysłów obronnych. Ten proces już się rozpoczął, choć tempo zmian wciąż pozostawia wiele do życzenia.

– Widać to chociażby po ciągnących się w bólach wspólnych projektach niemiecko‑francuskich nowego myśliwca czy czołgu. Mimo to na poziomie Unii Europejskiej decyzja zapadła, przemysły obronne mają współpracować, a wielonarodowe projekty będą promowane i wspierane finansowo. To otwiera realną szansę również dla Polski. Nasz państwowy sektor zbrojeniowy, skupiony w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, wciąż nie jest takim „kolosem”, jakim powinien być w obecnych, niespokojnych czasach – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Michał Kobosko, poseł do Parlamentu Europejskiego. – Przy skali zagrożeń, z jakimi mierzy się Polska, PGZ powinna stać się jednym z motorów rozwoju krajowej gospodarki, źródłem innowacji, miejsc pracy i nowoczesnych technologii. Zbrojenia wielu osobom kojarzą się wyłącznie negatywnie jako marnowanie pieniędzy czy „przygotowywanie się do wojny”. Tymczasem współczesna polityka bezpieczeństwa opiera się na odstraszaniu. Inwestując w przemysł obronny, nie prowokujemy konfliktu, lecz wysyłamy jasny sygnał potencjalnemu agresorowi. Atak będzie zbyt kosztowny. W przypadku takich przywódców jak Władimir Putin trudno liczyć na siłę argumentów dyplomatycznych. Działają przede wszystkim twarde fakty, skala przygotowania wojskowego kraju i zdolność całej wspólnoty europejskiej do wspólnej odpowiedzi na ewentualną agresję – podkreslił Michał Kobosko.

REKLAMA
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w twojej przeglądarce.   Zamknij