radczyni prawna, Członkini Zarządu Europol Gaz
Konflikt wokół Cieśniny Ormuz i jego krótkoterminowe oraz długofalowe konsekwencje są ściśle związane z funkcjonowaniem globalnych łańcuchów dostaw. Obnażają ich kruchość, a także pokazują, jak ważne jest przygotowanie się na sytuacje kryzysowe zwłaszcza gdy konflikt się przedłuża. O kryzysie w łańcuchu dostaw zwykle zaczynamy mówić dopiero wtedy, gdy któryś z jego elementów zawiedzie. Warto jednak odwrócić tę perspektywę. Najpierw zidentyfikować słabości systemu, a następnie zastanowić się, jak im przeciwdziałać. Przez dekady globalna gospodarka była podporządkowana przede wszystkim obniżaniu kosztu jednostkowego. Produkcję lokowano tam, gdzie była najtańsza, często kosztem większego uzależnienia od transportu, pojedynczych komponentów i odległych dostawców. Magazynowanie traktowano natomiast jako zbędny koszt, ponieważ zamrażało kapitał. Ten model został brutalnie zweryfikowany przez kolejne kryzysy: pandemię, napięcia na szlakach morskich oraz zagrożenia związane z Cieśniną Ormuz. Okazało się, że utrzymanie drożnych łańcuchów dostaw jest równie istotne jak bezpieczeństwo energetyczne i obronność państwa.
– Jednym ze źródeł kruchości łańcuchów dostaw jest geografia. Handel morski opiera się na kilku strategicznych wąskich gardłach, takich jak Cieśnina Ormuz, Kanał Sueski czy Cieśnina Malakka. Zakłócenie funkcjonowania któregokolwiek z tych szlaków może wywołać konsekwencje odczuwalne na całym świecie – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl Paulina Grochowska, radczyni prawna, Członkini Zarządu Europol Gaz SA. – Kolejnym problemem jest koncentracja zdolności produkcyjnych. Dotyczy to m.in. Tajwanu, który odgrywa kluczową rolę w produkcji półprzewodników, oraz Chin, kontrolujących znaczną część przetwarzania metali ziem rzadkich. Ograniczenie eksportu tych surowców i komponentów mogłoby poważnie dotknąć sektory obronności, motoryzacji, energetyki i nowoczesnych technologii. Ryzyko zwiększa także uzależnienie od jednego dostawcy. Polska i Europa przekonały się o tym po wybuchu wojny i ograniczeniu dostaw rosyjskiego gazu. Jak ograniczać tę kruchość? Przede wszystkim należy mapować całe łańcuchy dostaw, a nie tylko głównych dostawców, lecz także poddostawców, u których często znajduje się rzeczywiste źródło problemu. Konieczne są również alternatywne kierunki zakupów, długoterminowe kontrakty, scenariusze kryzysowe przygotowane zawczasu oraz bufory zapasów kluczowych surowców i komponentów. W Polsce oznacza to m.in. rozwój gazoportu w Świnoujściu, gazociągu Baltic Pipe, magazynów gazu oraz strategicznych zapasów ropy i paliw. Unia Europejska dąży ponadto do ograniczenia nadmiernej zależności od pojedynczych dostawców i zwiększenia dywersyfikacji dostaw kluczowych produktów. Dywersyfikacja nie eliminuje ryzyka, ale znacząco je ogranicza. Dzięki niej w czasie kryzysu mierzymy się przede wszystkim z wyższymi kosztami i koniecznością zmiany tras, a nie z całkowitym deficytem surowców czy komponentów - podkreśla Paulina Grochowska.