prezes ZDG TOR
Jeśli chodzi o tabor dla kolei dużych prędkości, pytanie „dlaczego 350 km/h, a nie 250 km/h?” wraca regularnie. Poprzedni rząd rozpoczął projektowanie linii na 350 km/h, to pierwsza przyczyna. Druga, polscy producenci nie są dziś gotowi samodzielnie wytworzyć nawet składów 250 km/h. Pesa testuje konstrukcje zdolne do 200 km/h, przeskok do 250 km/h, jak mówią sami prezesi, wymaga 8–10 lat. Dlatego kluczowy jest udział naszych zakładów w konsorcjach. Szkoda, że Newag nie dołączył. Pesa współpracuje za to z japońskim Hitachi, producentem światowej klasy.
– Pierwsze sztuki mają powstawać poza zakładem Pesa (firma jest obłożona zamówieniami krajowymi), ale Polska ma pozyskać technologię budowy aluminiowych pudeł pociągów. Kolejne serie planuje się w Bydgoszczy. Obok Pesa/Hitachi, w grze są też globalni gracze: Alstom, Siemens i hiszpańskie Talgo. Przetarg warty 5–6 mld zł obejmuje początkowo 20 składów z dostawami w 5–7 lat oraz opcję na kolejne 35. Zamawiającym jest PKP Intercity, a umowy mają przewidywać 30‑letnie utrzymanie. Składy (aluminiowe, lekkie, wielonapięciowe) zabiorą min. 402 pasażerów i uzyskają homologacje na Czechy, Niemcy, Austrię, a docelowo także Węgry czy Francję – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodaczych TOR. – Teraz trwa dialog konkurencyjny. Podpisanie umowy planowane jest na jesień 2027 r. Drugim zamawiającym tabor jest CPK (Port Polska). 40 pociągów z opcją na 20, również z 30‑letnim utrzymaniem, osiągających ponad 320 km/h. Równolegle przygotowywane są pilniejsze zakupy składów 200–250 km/h (EuroExpress i RegioExpress): 40 sztuk z opcją na 68. Intercity zabezpieczy tabor dalekobieżny, a "wolniejsze” szybkie składy mają zapewnić sprawny dojazd m.in. z Warszawy i Łodzi do CPK – zaznaczył Adrian Furgalski.