Deputy Editor ARGUS Media
Globalny rynek LPG mierzy się dziś z szokiem podażowym, jakiego właściwie nie znamy z najnowszej historii. Około 30% światowego eksportu morskiego LPG przechodzi przez Cieśninę Ormuz, to blisko 46 mln ton rocznie. Ten strumień został w znacznym stopniu zakłócony. Odbiorcy z kluczowych krajów Azji, przede wszystkim z Indii i Chin, są zmuszeni szukać alternatywnych źródeł dostaw na całym świecie, w pierwszej kolejności u największego eksportera, czyli w Stanach Zjednoczonych. To natychmiast wprowadza ich na kurs kolizyjny z Europą, która również w dużej mierze opiera swój import LPG na dostawach z USA. Konsekwencją jest ostra konkurencja o te same wolumeny i gwałtowny wzrost cen na rynku światowym.
– W Europie ceny poszybowały w górę o setki dolarów za tonę, szczególnie w marcu, osiągając poziomy nienotowane od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Wiele wskazuje na to, że wysoki poziom cen nie będzie zjawiskiem przejściowym. Zniszczenia wojenne w kluczowych ośrodkach produkcji LPG w rejonie Zatoki Perskiej oraz niepewność co do pełnego i trwałego otwarcia Cieśniny Ormuz, a także ostrożność armatorów, sprawiają, że rynek musi się liczyć z ograniczeniami podaży przez wiele miesięcy – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Waldemar Jaszczyk, Deputy Editor ARGUS Media. – W praktyce oznacza to, że podwyższone ceny LPG mogą utrzymać się przez dłuższy okres. Jednocześnie sytuacja pozostanie bardzo dynamiczna, silnie uzależniona od rozwoju wydarzeń geopolitycznych w regionie oraz decyzji podejmowanych przez największych producentów i eksporterów gazu płynnego – zaznaczył Waldemar Jaszczyk.