sportowiec
Sport od zawsze był postrzegany jako bezkrwawe zastępstwo dla konfliktów zbrojnych, arena, na której narody mogły rywalizować ze sobą w duchu fair play, zamiast toczyć wojny na polach bitew. Dzisiaj jednak ten romantyczny obraz to w dużej mierze przeszłość. Światem wielkiego sportu rządzą potężne korporacje, gigantyczni sponsorzy i polityczne interesy, które sprawiają, że etyka, honor i czysta sportowa rywalizacja schodzą na dalszy plan, a często wręcz całkowicie zanikają. Najbardziej jaskrawym przykładem tego zjawiska są podwójne standardy stosowane wobec państw uwikłanych w konflikty zbrojne. Gdyby świat sportu był naprawdę zjednoczony i kierował się moralnością, obowiązywałaby jedna, uniwersalna zasada. Każdy kraj, który dokonuje agresji, zostaje bezwzględnie wykluczony ze wszystkich międzynarodowych rywalizacji.
– Rzeczywistość jest pełna hipokryzji. Z jednej strony widzimy wykluczenie Rosji z wielu rozgrywek w odpowiedzi na jej działania, co wydaje się krokiem logicznym. Z drugiej jednak, gdy inne potęgi, chociażby Stany Zjednoczone w swoich interwencjach czy Izrael, angażują się w konflikty zbrojne, podobne sankcje w świecie sportu nie obowiązują. Brakuje spójności, a decyzje podejmowane są pod dyktando wpływów geopolitycznych, a nie uniwersalnych wartości – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Marcin Gortat, najwybitniejszy polski koszykarz. – W tej wielkiej machinerii najbardziej poszkodowani i ubezwłasnowolnieni są sami sportowcy, którym skutecznie zamyka się usta. Zawodnicy występujący w największych światowych ligach są dziś zakładnikami lukratywnych kontraktów i sztywnych regulaminów. Za wypowiedzenie niepopularnej opinii politycznej czy skrytykowanie działań konkretnych państw grożą im drastyczne konsekwencje dyscyplinarne i finansowe. System jest tak skonstruowany, by liga mogła w każdej chwili pociągnąć do odpowiedzialności kogoś, kto wyłamuje się z przyjętej narracji. Prawo do swobodnej wypowiedzi sportowców w wielu kwestiach praktycznie przestało istnieć. Co możemy z tym zrobić? Z perspektywy samego systemu, niewiele. Gigantyczne wpływy, polityka i wielkie pieniądze stworzyły mur nie do przebicia. Jedyne, co pozostaje, to głośno mówić o tej niesprawiedliwości, apelować i nagłaśniać problem w mediach społecznościowych. O ile sami zawodnicy są blokowani, o tyle kibice, przyjaciele i rodziny sportowców wciąż mają głos – podsumował Marcin Gortat.