ekonomistka, polityk
Żyjemy w czasach skomplikowanych i złożonych. Świat, jaki znaliśmy, przechodzi głębokie i trudne do przewidzenia transformacje. Geopolityczna nieprzewidywalność stała się nową normą. W tym złożonym krajobrazie Europa jawi się jako twór zupełnie innego rodzaju. Projekt, który u zarania miał być gwarantem pokoju i stabilizacji, dziś musi zmierzyć się z rzeczywistością, która brutalnie przestała do niego przystawać. Najważniejszym zadaniem stojącym dziś przed Unią Europejską jest wymyślenie się na nowo tak, by nie tylko przetrwać, ale i odzyskać podmiotowość na globalnej mapie wpływów. Kluczem do tej nowej tożsamości jest konkurencyjność. Europa zrozumiała, że bez przyspieszenia zmian w gospodarce i inwestycji w nowe technologie, zostanie w tyle za światowymi liderami. Ta świadomość zbiega się z innym, niemal egzystencjalnym wyzwaniem, koniecznością budowy własnych zdolności obronnych. Agresja Rosji na Ukrainę oraz zmiana polityki Stanów Zjednoczonych zmusiły Europę do bolesnego dojrzewania. Dziś nikt już nie ma wątpliwości, że inwestycje w zbrojenia muszą być prowadzone z większym rozmachem i przede wszystkim szybciej.
– W tym przejściowym procesie Polska zajmuje miejsce szczególne. Jako kluczowe ogniwo wschodniej flanki NATO, nasz kraj od początku alarmował o konieczności wzmocnienia obronności, co wojna za naszą granicą tragicznie potwierdziła. Polska jest dziś państwem, któremu z Europą najbardziej „po drodze” w kwestiach bezpieczeństwa. Jednocześnie pozostajemy gospodarką na dorobku, która wciąż goni zachodnich sąsiadów. Aby ten pościg był skuteczny, potrzebujemy warunków sprzyjających innowacjom, dynamicznym start-upom i potężnego wsparcia kapitałowego – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl profesor Danuta Hübner, ekonomistka, polityk. – Tu jednak pojawia się punkt sporny i wyzwanie dla polskiej klasy politycznej. Polska, będąca już szóstą gospodarką Unii, potrzebuje ogromnych inwestycji. Europa próbuje odpowiedzieć na te potrzeby, budując wspólny, wielki rynek kapitałowy. Tymczasem nad Wisłą wciąż silne jest przywiązanie do własnego, „małego ryneczku”. Warto jednak postawić pytanie: czy lokalna giełda wystarczy, by zaspokoić ambicje kraju o takim potencjale? Istnieje ryzyko, że postrzegając nasz interes jako odrębny od europejskiego, staniemy się mniej skuteczni. Polska nie powinna obawiać się integracji z wielkim rynkiem kapitałowym Europy. Wręcz przeciwnie, dołączenie do tego mechanizmu może być katalizatorem wzrostu, którego tak potrzebujemy. Co więcej, nie wyklucza to budowania własnej, regionalnej potęgi. Polska ma wszelkie atuty, by stać się kapitałowym „hubem” dla Europy Środkowo-Wschodniej, łączącym lokalne ambicje z potęgą wspólnotowych instrumentów. Europa się zmienia, a my musimy zmieniać się wraz z nią, nie tracąc z oczu własnych celów. Wspólny rynek, wspólna obrona i wspólny kapitał to nie rezygnacja z suwerenności, ale budowa nowej siły w świecie, który nie wybacza izolacji – zaznaczyła profesor Danuta Hübner.