zastępca redaktora naczelnego Defence24
Pod koniec lutego rozpoczęła się wojna, w którą angażują się przede wszystkim Stany Zjednoczone, Izrael i Iran. USA i Izrael systematycznie uderzają w irańską infrastrukturę wojskową i przemysłową, by ograniczyć zdolności obronne Teheranu. Iran odpowiada atakami asymetrycznymi na obiekty energetyczne i przemysłowe nie tylko w Izraelu, lecz także u sąsiadów w Zatoce Perskiej m.in. w Zjednoczonych
Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie i Katarze. Amerykańska przewaga technologiczna pozwoliła w pierwszych tygodniach znacząco osłabić irański potencjał powietrzny, morski i przeciwlotniczy.
Jednocześnie Iran wykorzystuje systemy ofensywne takie jak pociski balistyczne, manewrujące i drony prowadząc działania rozproszone, trudne do wyeliminowania na rozległym, górzystym terenie. Taka strategia
generuje szkody regionalne i koszty gospodarcze.
– Kraje Zatoki, opierające obronę na sprzęcie pochodzenia amerykańskiego, intensywnie zużywają zapasy pocisków i systemów przeciwlotniczych, co zmusza je do pilnych zamówień w USA. W efekcie priorytety dostaw wojskowych mogą przesunąć się z Europy i Ukrainy w kierunku państw Zatoki Perskiej – powiedział serwisowi eNewsroom Mariusz Marszałkowski, zastępca redaktora naczelnego Defence24.pl. – To z kolei
wpływa na tempo dostaw sprzętu zamówionego przez inne kraje, w tym Polskę, ponieważ Stany Zjednoczone decydują o kolejności realizacji zamówień według priorytetów strategicznych. Dla Polski, leżącej na wschodniej flance NATO, oznacza to poważne wyzwanie, konieczność elastycznego planowania obronnego i współpracy z sojusznikami w kontekście przemieszczenia zasobów oraz ewentualnych opóźnień w dostawach uzbrojenia – zaznaczył Mariusz Marszałkowski.