Głowny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej
Obecnie znajdujemy się w specyficznym rozdźwięku pomiędzy realnym potencjałem, a rzeczywistym wpływem, jaki Polska jest w stanie wywierać na arenie międzynarodowej. Patrząc przez pryzmat wskaźników makroekonomicznych, wielkości PKB, skali produkcji czy wolumenu sprzedaży wydaje się oczywiste, że Polska powinna odgrywać znacznie ważniejszą rolę niż dotychczas. Niestety, przez dekady zaniedbywaliśmy budowę narzędzi, które pozwoliłyby nam skutecznie oddziaływać na partnerów. Przez długi czas nasza strategia polegała na biernym płynięciu z nurtem wyznaczanym przez silniejszych graczy. Zamiast aktywnie współkształtować zasady globalnego zarządzania, cedowaliśmy te decyzje na innych. Również na poziomie politycznym nie opanowaliśmy sztuki transakcyjnej gry, opartej na zasadzie „coś za coś”. Zwykle przyjmowaliśmy propozycje bez stawiania warunków, przez co w kluczowych momentach negocjacyjnych brakowało nam kart przetargowych.
– Ten sam problem widoczny jest w sferze gospodarczej. Choć produkujemy bardzo dużo, wciąż pozostajemy przede wszystkim podwykonawcą w światowym łańcuchu dostaw. Realizujemy marże produkcyjne, które nigdy nie dorównają zyskom płynącym z organizacji produkcji, zarządzania własnością intelektualną czy kontroli nad rynkami zbytu – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Piotr Soroczyński, Główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Dlaczego tak się dzieje? Przede wszystkim dlatego, że zaniechaliśmy ekspansji kapitałowej na zewnątrz. W globalnym biznesie decyduje ten, kto wykłada pieniądze i ponosi ryzyko. Jeśli nie partycypujemy kapitałowo w przedsięwzięciach zagranicznych, nie mamy prawa głosu przy stole decyzyjnym. Czasami przypadają nam intratne kontrakty, ale nie są one tak korzystne, jak mogłyby być, gdybyśmy byli współwłaścicielami procesów. Tam, gdzie zapadają kluczowe decyzje, nas po prostu nie ma, ponieważ przez lata nie dbaliśmy o budowanie takiej obecności. Trudno oczekiwać, że te wieloletnie zaniedbania nadrobimy szybko. Wymaga to jednak pilnej i pogłębionej dyskusji nad strategią państwa. Musimy zdefiniować narzędzia, które sprawią, że nasz głos, zarówno polityczny, jak i gospodarczy, będzie słyszalny i traktowany poważnie. Do tej pory nie rozgrywaliśmy kart, które mieliśmy w ręku. Często nie zdawaliśmy sobie sprawy, że dysponujemy atutami silniejszymi, niż nam się wydawało. Czas to zmienić i przejść od roli pasywnego obserwatora do aktywnego gracza – powiedział Piotr Soroczyński.