Ośrodek Bezpieczeństwa Energetycznego, prowadzący podcast Energy Drink
Należy pamiętać, że pierwotnym celem sankcji nie był natychmiastowy upadek państwa rosyjskiego, lecz wymuszenie zmiany postępowania Kremla. Patrząc z perspektywy czterech lat trwania inwazji na Ukrainę, widać wyraźnie, że Rosji nie udało się zrealizować żadnego ze strategicznych celów tej wojny. Co więcej, za każdym razem, gdy na horyzoncie pojawia się widmo nowych restrykcji, Moskwa natychmiast sygnalizuje gotowość do rozmów, licząc na uniknięcie kolejnych ciosów. Ważny jest fakt, że w każdym rosyjskim scenariuszu zakończenia konfliktu, pierwszym postulatem wysuwanym przez Kreml jest zniesienie sankcji. To dowód na to, gdzie polityka Zachodu uderza najmocniej. Choć nie prowadzimy z Rosją otwartej konfrontacji zbrojnej, walka toczy się na froncie ekonomicznym i hybrydowym. Sankcje mają dyscyplinować agresora, a ich logika jest nieubłagana: brak zmiany postępowania oznacza eskalację restrykcji. Zasada ta działa zarówno w przypadku kolejnych pakietów unijnych, jak i przepisów amerykańskich, wdrażanych niezależnie od zmian politycznych w Białym Domu.Efekty tej strategii są widoczne w twardych danych.
– Płynne rezerwy walutowe Rosji, stanowiące jej poduszkę bezpieczeństwa, skurczyły się do poziomu najniższego w historii. Kreml dysponuje obecnie mniejszymi zasobami złota i walut niż w czasie pandemii, kiedy to rezerwy topniały w rekordowym tempie. Rosja zmuszona jest wyprzedawać kruszec, gdyż jej budżet nie wytrzymuje presji rosnących wydatków zbrojeniowych przy jednoczesnym spadku dochodów – powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Jakóbik z Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego, prowadzący podcast Energy Drink. – Kluczowym problemem Moskwy jest utrata lukratywnego rynku europejskiego. Próby przekierowania eksportu ropy i gazu do Azji udają się tylko połowicznie. Ropa sprzedawana jest ze znaczną przeceną, a wolumen eksportowanego gazu nie jest w stanie pokryć strat poniesionych w Europie. Rosja staje się w efekcie surowcowym zapleczem Chin. Pekin podaje Moskwie „kroplówkę” w postaci kapitału, technologii i kontraktów, ale cena tej pomocy jest wysoka. To relacja głęboko asymetryczna, w której silniejszy partner dyktuje warunki. Aby zrealizować propagandowy projekt nowego gazociągu do Chin, Rosjanie muszą godzić się na ceny niższe niż na rynku wewnętrznym, co w praktyce może oznaczać sprzedaż surowca ze stratą. Mimo prób minimalizowania strat i szukania alternatyw, nie można twierdzić, że sankcje nie działają. Są skuteczne i przynoszą efekt, choć jest to proces rozłożony w czasie. Ponieważ jednak Rosja nie zmienia swojego kursu, Zachód przygotowuje kolejne uderzenia. W amerykańskim Senacie procedowana jest ustawa wymierzona w rosyjską „flotę widmo” – tankowce służące do omijania sankcji. Z kolei Unia Europejska, na czwartą rocznicę inwazji, planuje przyjąć 20 pakiet sankcji, zakazujący m.in. świadczenia usług morskich dla tych jednostek. Te nowe obostrzenia jeszcze mocniej zachwieją rosyjskim budżetem, który coraz bardziej uzależniony jest od „jałowego biegu” sektora zbrojeniowego. Produkcja luf czołgowych podbija wprawdzie wskaźniki PKB, ale nie generuje żadnej wartości dodanej dla obywateli. Jednocześnie wojna pogłębia katastrofę demograficzną i niedobory na rynku pracy. Rosyjska gospodarka wchodzi w fazę chronicznego wycieńczenia, a pętla sankcji zaciska się coraz mocniej – zaznaczył Wojciech Jakóbik.