logo eNewsroom
Piotr Soroczyński
Głowny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej
enewsroom.pl
Bezpośredni link do filmu
Kliknij, aby skopiować do schowka.

Unia Europejska przeżywa kryzys przywództwa

Początki integracji europejskiej to okres, gdy nikt jeszcze poważnie nie myślał o głębokiej federalizacji. Unia była wówczas wspólnotą ojczyzn, które w ściśle określonych obszarach, zwłaszcza gospodarczych, decydowały się na silną współpracę i koordynację polityki. Z czasem jednak projekt ten zaczął ewoluować w stronę modelu federalnego, co dziś rodzi poważne napięcia i opór dużej części obywateli, którzy niekoniecznie życzą sobie tak daleko idącej centralizacji. Problem polega na tym, że obecne kłopoty Wspólnoty są instrumentalnie wykorzystywane przez zwolenników przyspieszonej federalizacji. Ich celem jest przełamanie oporu państw, które chciałyby zachować większą część suwerenności i podejmować więcej decyzji na poziomie krajowym. Dążą do narzucenia swojej wizji i uciszenia głosów sprzeciwu, nie mają jednak dla mniejszych graczy atrakcyjnej oferty.

– Uważam, że stawianie tezy „albo federalizacja, albo rozpad” jest nadużyciem. Sprawy europejskie można prowadzić mądrze i skutecznie w obu modelach, zarówno w kierunku zacieśniania więzi, jak i w koncepcji Europy Ojczyzn – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Piotr Soroczyński, Główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Niestety, dyskusja ta została całkowicie podporządkowana bieżącym sporom politycznym. Jako wyborcy powinniśmy patrzeć na te dylematy szerzej, nie ulegając szantażowi fałszywych alternatyw. Narracja sprowadza się do komunikatu: „Europa jest w potrzebie, więc przestańcie protestować i róbcie to, co każemy, bo my wiemy lepiej”. Taka postawa budzi uzasadniony sceptycyzm, zwłaszcza, że w ostatnim czasie ci sami liderzy popełnili serię bardzo poważnych błędów. Wszyscy je widzą, choć nie zawsze głośno o nich mówią, by nie drażnić decydentów. Jednak po całej sekwencji pomyłek mamy prawo pytać: co się stanie, gdy oddamy w wasze ręce jeszcze więcej władzy? Czy to nie doprowadzi do kolejnych, jeszcze kosztowniejszych błędów? Brakuje pozytywnej oferty dla mniejszych państw. Nikt nie mówi: „zróbmy to razem, a dzięki temu do waszych firm trafią lepsze zamówienia i bardziej skorzystacie na wspólnym rynku”. Zamiast tego słyszymy jedynie hasła o wielkości Europy, której wszyscy mają się podporządkować. To nie jest dobra propozycja i trudno się dziwić, że nikt nie chce jej słuchać. Integracja budowana na przymusie, a nie na korzyściach, ma kruche fundamenty – przestrzega Piotr Soroczyński.

REKLAMA
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w twojej przeglądarce.   Zamknij