logo eNewsroom
profesor Witold Orłowski
ekonomista
enewsroom.pl
Bezpośredni link do filmu
Kliknij, aby skopiować do schowka.

Złoto NBP na zbrojenia. Kreatywna księgowość czy realne wsparcie armii?

Projekt Prezydenta Karola Nawrockiego oraz Prezesa NBP Adama Glapińskiego wydaje się być na pierwszy rzut oka interesujący, ponieważ zakłada wykorzystanie zysków, jakie Narodowy Bank Polski osiągnął dzięki zakupom złota po korzystnych cenach. Jednak w proponowanej formule jest on ekonomicznie ryzykowny. Wygląda na to, że aby obejść konstytucyjne ograniczenia (których zmiana wymagałaby większości parlamentarnej, na którą prezydent nie liczy), NBP planuje przeprowadzić specyficzną operację inżynierii finansowej. Prawdopodobnie chodzi o sprzedaż złota i jego natychmiastowe odkupienie lub wymianę na obligacje, tak aby zgodnie z deklaracjami prezesa Glapińskiego poziom rezerw walutowych pozostał bez zmian.

– W sensie czysto księgowym taka operacja pozwoliłaby na "zaksięgowanie" zrealizowanych zysków ze sprzedaży kruszcu, co umożliwiłoby przekazanie do budżetu państwa kwoty rzędu 100–120 miliardów złotych. Problem polega jednak na tym, że fizycznie do NBP nie wpłynęłyby żadne nowe środki – powiedział serwisowi eNewsroom.pl profesor Witold Orłowski, ekonomista. – Cała operacja byłaby jedynie zapisem w księgach rachunkowych. Oznacza to, że te ponad 100 miliardów złotych musiałoby zostać wykreowane "z powietrza". Prezes Glapiński używa fachowego terminu "kreacja pieniądza", ale w powszechnym odbiorze znacznie lepiej rozumiemy pojęcie dodruku pieniądza. Krótko mówiąc, propozycja sprowadza się do następującego mechanizmu: dokonajmy zabiegów księgowych, które pozwolą uznać papierowy zysk z wyceny złota za zysk zrealizowany, a następnie wydrukujmy odpowiadającą mu kwotę pieniędzy, by rząd mógł za nie sfinansować zbrojenia. Dla każdego ekonomisty jest oczywiste, że jeśli za tymi środkami nie stoi realny napływ kapitału, mamy do czynienia z ryzykiem inflacyjnym. W mojej ocenie program ten miałby znacznie więcej sensu ekonomicznego, gdyby opierał się na realnych transakcjach. Wymagałoby to jednak zmiany konstytucji, aby móc legalnie sprzedać część rezerw walutowych lub złota i bezpośrednio przeznaczyć uzyskane środki na dofinansowanie armii w takiej skali, która nie zagroziłaby stabilności złotego. Taki scenariusz jest możliwy do wyobrażenia, ale wymagałby zbudowania szerokiego konsensusu politycznego i uzyskania większości konstytucyjnej w parlamencie. To z kolei wymuszałoby na prezydencie i prezesie NBP podjęcie negocjacji z obecną większością rządzącą, na co jak się wydaje nikt nie ma ochoty – zaznaczył Witold Orłowski.

REKLAMA
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w twojej przeglądarce.   Zamknij