dyrektor departamentu podatkowego Konfederacji Lewiatan
Przedsiębiorcy oraz gospodarka potrzebują przewidywalnego środowiska prawnego, zwłaszcza w zakresie prawa i podatków, aby móc planować długoterminowe inwestycje. Niestety, Polska ma problem z brakiem wizji rozwoju gospodarki. Prawo podatkowe zmienia się z roku na rok, co sprawia, że przedsiębiorcy z trudem mogą planować swoje inwestycje. Przykładem jest "estoński CIT", który wprowadzono trzy lata temu. System ten zakładał, że przedsiębiorstwa płacą podatek tylko w momencie wypłaty zysków, co miało ułatwić prowadzenie działalności i skupić się na rozwoju. Niestety po dwóch latach Ministerstwo Finansów wprowadziło zmiany, które potwierdzają, że wiele firm korzystających z tej formy opodatkowania może mieć trudności.
– Wprowadzone zmiany i niewłaściwe sformułowanie przepisów doprowadziły do wątpliwości w zakresie właściwego wyboru estońskiego CIT-u. W celu skorzystania z tej formy opodatkowania przedsiębiorcy musieli sporządzić sprawozdanie finansowe, co nie było precyzyjnie określone w przepisach. Krajowa Administracja Skarbowa, dostrzegając te nieprawidłowości, ogłosiła interpretację, według której wybór estońskiego CIT-u mógł być uznany za nieskuteczny – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Przemysław Pruszyński, Dyrektor Departamentu Podatkowego Konfederacji Lewiatan. – Konsekwencje mogą być drastyczne dla przedsiębiorców, którzy przez dwa lata nie płacili podatku i nie prowadzą rejestru. Mogą zostać obarczeni ryzykiem podatkowym, co w przypadku zakwestionowania ich sytuacji, może prowadzić do konieczności zwrotu zaległych podatków z odsetkami oraz poniesienia odpowiedzialności karnej skarbowej. Jeśli przedsiębiorstwa zainwestowały te środki w rozwój, mogą nie mieć już dostępnych funduszy na pokrycie tych zobowiązań, co może prowadzić do niewypłacalności, a w najgorszym wypadku do likwidacji. W tej sytuacji kluczowa jest polityczna wola oraz szybka interwencja Ministerstwa Finansów, aby doprecyzować wadliwe przepisy oraz wprowadzić abolicję dla przedsiębiorców, aby uniknąć pogorszenia ich sytuacji – zaznaczył Przemysław Pruszyński.