logo eNewsroom
Piotr Soroczyński
główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej (KIG)
enewsroom.pl
Bezpośredni link do filmu
Kliknij, aby skopiować do schowka.

Niebezpiecznie wysoka inflacja? Prognozy na 2020 rok

Większość prognoz określających skalę inflacji na ten rok wspomina wartości dla dynamiki rocznej między 3,5 a 4 proc. To dosyć prawdopodobne zapowiedzi i mogą być przyjmowane jako niepokojące. Należy pamiętać, że wyznaczony limit to 2,5 proc. +/- 1 pp. Już w okolicach 3,5 proc. inflacja traktowana jest jako nadmierna. Prognozy wskazują też, że w tym roku inflacja będzie wyjątkowo wysoka w pierwszym kwartale. Potem nastąpi jej lekki spadek. W skali całego roku średni wskaźnik może wynieść nieco ponad 3, być może 3,5 proc. – jeżeli poziom utrzyma się powyżej 3,5 proc. w dłuższym okresie, 6-7 kwartałów. Istnieje zagrożenie, że ludzie przyzwyczailiby się, że inflacja jest wyższa i należy wliczać ją w budżety. Wtedy bylibyśmy bliscy procesu indeksacji, który przyspiesza i wzmacnia inflację oraz powoduje, że utrzymuje się ona dłużej. Sukces zbijania inflacji w ostatnich latach to wiara wśród konsumentów i przedsiębiorców, że zmiana cen jest zaniedbywalna w stosunku do tego, co robimy na co dzień. Nie myśli się o rewaloryzowaniu umów, zakładając, że inflacja jest stosunkowo mała. Gdyby okazało się, że jej poziom ma być podwyższony przez dłuższy czas, dojdzie do wpisywania odpowiednich klauzul w kontraktach. To z kolei jeszcze bardziej wzmocni procesy inflacyjne.


Z punktu widzenia takiej gospodarki jak polska, lekko podwyższony wskaźnik inflacji jest dopuszczalny w pewnym okresie. U nas może być on nieco wyższy niż w krajach bardziej rozwiniętych, gdzie poziom PKB w przeliczeniu na mieszkańca jest również wyższy – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Jest to spowodowane tym, że Polska nadal w pewnych obszarach gospodarki musi nadganiać. Nasze usługi są wyraźnie tańsze niż w krajach zachodnich i w stosunku do tego, co możemy zapłacić w działalności przemysłowej czy budownictwie. Mogą więc pojawiać się skoki cen wynikające głównie z podwyżek płac – zwłaszcza w sferze usługowej i handlu. To też przełoży się na wyższą inflację. Rozważając wpływ na gospodarkę bierze się pod uwagę dwa aspekty. Utrata wartości pieniądza nie jest korzystna i nie może być szczególnie duża. Dla Polski 2,5-3 proc. jest bezpieczne. Wskaźnik na poziomie 5-6 proc. byłby stanowczo za duży. Odbiłoby się to na skłonności do oszczędzania ze względu na niezbyt wysokie ceny depozytów – co oznaczałoby brak zaufania do własnego pieniądza. Z drugiej strony zmiana cen powoduje pewne dopasowania. W ujęciu realnym zmieniają się proporcje pomiędzy kosztami wytwarzania czy płacami. Dzięki stopniowemu, niewielkiemu wzrostowi inflacji można dokonywać drobnych dopasowań, które pozwalają odnaleźć się w biznesie. Proces ten nie może jednak postępować zbyt szybko. Prognozy mówią, że wzrost inflacji z początku roku nie będzie zbyt trwały. Niedługo wskaźnik powinien spaść do 3 proc., a następnie do 2,5 proc. Dla gospodarki ta sytuacja będzie wciąż jeszcze bezpieczna – zaznaczył Soroczyński.

REKLAMA
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w twojej przeglądarce.   Zamknij