logo eNewsroom
Łukasz Kozłowski
Główny Ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP)
enewsroom.pl
Bezpośredni link do filmu
Kliknij, aby skopiować do schowka.

Jak powinna wzrosnąć płaca minimalna w 2020 roku?

W ramach prac Rady Dialogu Społecznego toczyły się negocjacje w sprawie ustalenia wysokości płacy minimalnej na 2020 rok. Propozycja rządu zakładała podniesienie najniższego wynagrodzenia o 200 złotych brutto miesięcznie – z 2250 złotych obecnie do 2450 złotych. Federacja Przedsiębiorców Polskich w swoich propozycjach poszła nawet dalej niż strona rządowa. Zaproponowała wzrost do 2500 złotych brutto miesięcznie. To dobre rozwiązanie zarówno dla pracowników, jak i przedsiębiorców.

 

– Z rozmów z członkami naszej organizacji wynika, że według realiów rynkowych stawki oferowane obecnie pracownikom nie są niższe niż 2,5 tysiąca złotych miesięcznie – powiedział serwisowi eNewsroom Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – To normalne w dzisiejszych warunkach niskiego bezrobocia i niedoboru pracowników. Dla firm działających na rynku zamówień publicznych ważne jest, aby wysokość pensji minimalnej odpowiadała rzeczywistym relacjom na rynku pracy. To właśnie podwyżka najniższej płacy proponowana przez rząd może stanowić podstawę do waloryzacji wynagrodzenia wykonawców realizujących kontrakty. Dlatego w ocenie FPP podwyżka w kwocie 250 złotych byłaby neutralna dla większości przedsiębiorców. Jednocześnie stanowiłaby bardzo istotne wsparcie dla firm realizujących zamówienia publiczne. Należy zauważyć, że większa podwyżka spowodowałaby też wzrost wpływów do sektora finansów publicznych z tytułu wyższych wpłat składek na ubezpieczenie społeczne oraz zaliczek na podatek dochodowy. FPP proponuje, aby część tych dodatkowych przychodów przeznaczyć na obniżenie klina podatkowego dla najniżej zarabiających. Zwiększenie kosztów uzyskania przychodu dla pracowników mogłoby wynieść aż trzykrotność kwoty, z którą mamy do czynienia obecnie. To stanowiłoby duże wsparcie dla wielu Polaków – zwłaszcza tych z najniższym wynagrodzeniem. W ten sposób część płaconych przez nich danych wróciłoby do ich kieszeni. Przeciwdziałałoby to wzrostowi klina podatkowego w tej grupie pracowników – ocenił Kozłowski. 

REKLAMA
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w twojej przeglądarce.   Zamknij