ekspert Instytutu Prawa Sportowego
Dla niektórych klubów zakaz reklamy piwa może być ciosem nie do udźwignięcia, zwłaszcza tam, gdzie lokalny browar jest naturalnym partnerem. Doskonały przykład to Tychy. Tamtejszy klub hokejowy, walczący regularnie o mistrzostwo Polski od lat jest wspierany przez lokalny browar. To nie tylko biznes to element społecznej odpowiedzialności firmy (CSR). Pracownicy browaru kibicują klubowi, chodzą na mecze, są częścią społeczności. Dla takiego klubu będzie niezwykle trudno znaleźć porównywalnego sponsora. Po prostu nie ma w okolicy firm, które mogłyby zastąpić browar pod względem zaangażowania i możliwości finansowych. Innym klubom, zwłaszcza większym prawdopodobnie uda się przetrwać, są bowiem inne branże chętne do reklamy. Ale ograniczenie liczby potencjalnych reklamodawców nigdy nie prowadzi do zwiększenia wpływów.
– Problem prawdziwy zacznie się jednak gdzie indziej. Największym zagrożeniem jest utrata możliwości organizacji dużych wydarzeń międzynarodowych w stylu Euro 2012. Takie imprezy mają wśród głównych sponsorów znane globalne browary. UEFA, FIFA czy inne federacje oczekują, że logo sponsorów będzie widoczne na stadionach, w transmisji, w materiałach promocyjnych. – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Kamil Rybikowski, ekspert Instytutu Prawa Sportowego. – Jeśli Polska wprowadzi całkowity zakaz reklamy alkoholu, stanie się niewygodnym miejscem dla organizatorów, finansowo nieopłacalnym. Federacje mogą po prostu wybrać kraje, gdzie takich barier nie ma. Dla nich liczy się sponsor i dochód z marketingu. Jeśli Polska odcina źródło przychodów, odcina też szansę na wielkie turnieje. Pytanie brzmi czy chcemy utrudniać dostęp do międzynarodowego sportu w imię regulacji, które i tak nie wyeliminują reklamy tylko przeniosą ją za granicę - zauważył Kamil Rybikowski